Czy Twoim zdaniem Włókniarz utrzyma się w Ekstralidze?
tak, awansuje do czołowej szóstki
tak, po meczach barażowych
nie, przegra spotkania barażowe
nie, spadnie z ósmego miejsca

Wyniki | starsze sondy
Losowe zdjęcie


Klub Uczelniany Akademickiego Związku Sportowego [AZS] powstał 8 marca 1945 roku, a jedną z jego sześciu sekcji była sekcja siatkówki. Na arenie ogólnopolskiej siatkarze z Częstochowy wystąpili jednak dopiero w 1961 roku, zajmując trzecie miejsce w turnieju politechnik w Gdańsku. Po ośmiu latach w takich samych zawodach wywalczyli tytuł mistrzowski. Ten właśnie sukces sprawił, że władze uczelni postanowiły zgłosić zespół do rozgrywek ogólnopolskich pod auspicjami PZPS-u. W 1972 roku siatkarze AZS-u Częstochowa awansowali do II ligi.

Przez kilka następnych lat siatkarze spod Jasnej Góry grali w II lidze, raz po raz dobijając się bezskutecznie do bram ekstraklasy. Dopiero w 1979 roku udała im się ta sztuka, ale przygoda z występami wśród najlepszych polskich drużyn trwała też tylko przez rok. Później jeszcze raz powtórzyła się podobna sytuacja. Siatkarze z Częstochowy awansowali do I ligi, aby po roku znów się z nią pożegnać i to tym razem na dłużej. Dopiero w 1987 zespół AZS-u Częstochowa znów awansował do grona najlepszych i tym razem pozostał tam na bardzo długo.

Potwierdzeniem dojrzewania zespołu było czwarte miejsce wywalczone w sezonie 1988/1989, które było zapowiedzią następnych zwycięstw. Twórcami tego pierwszego sukcesu byli Stanisław Gościniak i Ryszard Bosek. Rok później w Częstochowie świętowano już mistrzostwo Polski. Kolejne dwa sezony to porażki w walce o złoty medal z "siostrzanym" AZS-em Olsztyn. Kiedy więc w 1992 roku na staż do Stanów Zjednoczonych wyjechał Stanisław Gościniak, wydawało się, że w kolejnym sezonie siatkarze po raz trzeci z rzędu nie powtórzą sukcesu z 1990 roku. Prawda okazała się inna. Trenerem zespołu został Edward Skorek i doprowadził drużynę do drugiego w historii mistrzostwa Polski. Tym razem w akademickim finale górą byli siatkarze z Częstochowy. Po powrocie do kraju Stanisława Gościniaka częstochowianie jeszcze dwukrotnie stanęli na najwyższym podium, pokonując w finale play-off Nysę w 1994 roku i zwyciężając w turnieju finałowym w 1995 roku. Dodatkowym sukcesem w tym sezonie było wywalczenie Superpucharu.

W 1995 roku poważnie odmłodzono skład drużyny. W zespole pojawiło się kilku obiecujących graczy, między innymi: Damian Dacewicz, Piotr Gruszka i Robert Prygiel. AZS udanie wystąpił w europejskich pucharach, ale w lidze wypadł poniżej oczekiwań, zajmując w sezonie 1995/1996 trzecią lokatę.

Następny sezon otworzył serię pasjonujących meczów z Mostostalem o mistrzostwo Polski. 19 marca 1997 roku w piątym spotkaniu siatkarze Yawalu AZS Częstochowa zwyciężyli 3:0 zespół z Kędzierzyna i świętowali swój piąty mistrzowski tytuł. Niepowodzenia na ligowych parkietach w następnym sezonie powetowali sobie siatkarze Yawalu, zdobywając po raz pierwszy Puchar Polski.

Rok później pod wodzą nowego trenera, którym po odwołaniu ze stanowiska Stanisława Gościniaka został Maciej Jarosz, Yawal Jurajska AZS Bank Częstochowa znów w finałach play-off zmierzył się z Mostostalem, pokonując mistrzów Polski najpierw dwukrotnie na własnym boisku, a później raz w kędzierzyńskiej hali.

To zwycięstwo siatkarzy z Częstochowy było ostatnim, jak do tej pory, w którym AZS wywalczył złoty medal mistrzostw Polski. Począwszy od 2001 roku w trzech kolejnych sezonach siatkarze Mostostalu i Galaxii Pamapolu spotykali się znowu w finałach play-off, ale tym razem zwycięsko z tych pojedynków wychodzili kędzierzynianie, zdobywając czterokrotnie z rzędu mistrzowski tytuł( W 2000 roku pokonali w finale Stilon Gorzów).

W sezonie 2003/2004 oba zespoły poważnie zmieniły składy. Fachowcy nie wróżyli siatkarzom Pamapolu AZS-u Częstochowa sukcesów, licząc, że młodzi zawodnicy muszą jeszcze się ograć. Z Mostostalu odeszli Paweł Papke i Sebastian Świderski, dwaj podstawowi siatkarze tego klubu. Przebieg rozgrywek pokazał jednak, że to Pamapol lepiej "zaaklimatyzował się" w rozgrywkach, w których prym wiodły Ivett Jastrzębie, Skra Bełchatów i PZU AZS Olsztyn. Pozbawiony "siły rażenia" i nękany kontuzjami Mostostal zajął dopiero szóste miejsce.

Pamapol do play-offów startował z czwartego miejsca. Najpierw pokonał Energię Sosnowiec w piątym decydującym spotkaniu 3:2, następnie przegrał rywalizacje o finał z późniejszym mistrzem Polski, Ivettem, by w końcu w walce o brązowy medal zwyciężyć, zajmującą po sezonie zasadniczym drugie miejsce, Skrę Bełchatów i świętować nieoczekiwany przez nikogo sukces.

Kolejny sezon to osłabienie drużyny spowodowane odejściem Arka Gołasia do Padwy i Radka Panasa do Energii. Wydawało się, że częstochowianie, którzy nie dokonali spektakularnych transferów, tym razem będą statystami w walce o medale. Rzeczywistość okazała się zgoła odmienna, a pozyskanie Piotra Gacka z NKS-u Nysa było przysłowiowym strzałem w dziesiątkę. Libero Pamapolu nie tylko okazał się gwarantem skuteczności przyjęcia i gry obronnej, ale bardzo szybko trafił do reprezentacji Polski prowadzonej przez trenera Raula Lozano. Pamapol w lidze szedł jak burza od zwycięstwa do zwycięstwa, kończąc pierwszą rundę na drugim miejscu, a później przez długi czas prowadząc w tabeli. Dopiero porażka z Mostostalem i jednoczesne zwycięstwo Skry Bełchatów zepchnęły podopiecznych trenera Skorka na drugie miejsce na zakończenie rundy zasadniczej. Jednak w walce o finał częstochowianie nie sprostali PZU Olsztyn i po pokonaniu aktualnego jeszcze wówczas mistrza Polski - Jastrzębskiego Węgla musieli zadowolić się brązowym medalem.

Sezon 2005/2006 zaczał sie niezbyt pomyslnie dla czestochowskiego zespołu. Znowu odeszło - kolejny sezon z rzędu - dwóch kluczowych zawodników Winiarski oraz Szymański oraz AZS stracił sponsora strategicznego jakim była firma Pamapol. Te osłabienia mimo wszystko miały zbawienny wpływ na klub. AZS przeistoczył sie w Sportową Spółkę Akcyjną. Został zmieniony całkowicie zarząd klubu na którego czele stanął Pan Wachowiak. I to był przełom. Zaraz po tych zdarzeniach klub podpisał umowy z dwoma sponsorami strategicznymi - firmą Wkręt-Met oraz Domex. Po osłabieniach przyszedł czas na wzmocnienia. Trener Skorek wybrał kierunek na Zachód - po zawodników reprezentacji USA. W krótkim czasie podpisano kontrakty z trójką Amerykanów - byli to: Billings, Eatherton oraz McKienzie. Wzmocnieni amerykańskim zaciągiem częstochowianie przystąpili do rozgrywek PLS-u. Początek nie napawał optymizmem, jednak w krótkim okresie czasu AZS wskoczył na odpowiednie tory kończąc faze zasadniczą na drugim miejscu (m.in. pokonując na wyjeździe Skrę Bełchatów). I to był koniec pozytywów. Wraz z zakończeniem fazy zasadniczej przez zespół przeszła plaga kontuzji. Mimo, że Częstochowski AZS pokonał Warszawian w 3 meczach, to niezbyt dobrze przetrenowany ostatni okres - spowodowany kontuzjami - dał znać w półfinałach oraz finałach play-off. AZS ustępował w grze Jastrzębskiemu Węglowi przegrywając półfinał w 3 meczach. Jeszcze gorzej było w walce o brązowy medal. Tam Akademicy ugrali w 3 meczach zaledwie jednego seta. Tak więc sezon sezon skończyl sie 4 miejscem pozostawiając wielki niedosyt.

Przed sezonem 2006/2007 wszyscy związani z częstochowskim klubem mieli bardzo wysokie oczekiwania. Szumnie zapowiadany powrót Mistrzostwa Polski pod Jasną Górę, nie był bezpodstawny. Podpisane zostały kontrakty z takimi "tuzami" siatkówki jak kapitan reprezentacji USA Riley Salmon, uważany za najlepszego środkowego w Polsce Robert Szczerbaniuk, doświadczony polski rozgrywający Andrzej Stelmach oraz młodzi perspektywiczni gracze: Piotrek Nowakowski, Marcin Wika, Michał Żuk. Z zespołu w porównianiu z poprzednim sezonem odszedł rozgrywający Jakub Oczko, Marcin Kocik, Wojtek Jurkiewicz oraz David McKienzie. Natomiast gwarantem tego, że taki skład przyniesie oczekiwane efekty miał być były trener reprezentacji Holandii - Arie Brokking oraz desygnowany na drugiego trenera Radosław Panas. Początek PLS został przesunięty na początek grudnia ze względu na występ Polskiej Reprezentacji na Mistrzostwach Świata w Japonii. Pod koniec października rozpoczęły się natomiast rozgrywki grupowe o awans do finału Pucharu Polski. Zespoły które miały w swoim składzie przynajmniej 3 zawodników biorących udział w zgrupowaniu reprezentacji swoich krajów - w tym także AZS Częstochowa - miały zagwarantowany awans do finału "z urzędu". Częstochowianie jednak zagrali większość meczy grupowych w praktycznie w najsilniejszym składzie i z kompletem zwycięstw awansowali do finału. Rozpoczęta w grudniu faza zasadnicza PLS to prawdziwa sinusoida w wykonaniu Akademików z Częstochowy. Zespół trapiony kontuzjami doskonałe mecze przeplatał z bardzo złymi. W rozgrywkach o Puchar TOP TEAMS CUP nie przebrnęli nawet jednej rundy. Za przeciwników mieli sławny włoski zespół Cimone Modena i chociaż wygrali na wyjeździe po bardzo dobrym meczu 3:1, odpadli z rozgrywek przegrywając u siebie 3:0. Fatalna postawa w lidze poskutkowała zajęciem dopiero, albo aż czwartego miejsca. Tuż przed rozpoczęciem rozgrywek play-off klub rozwiązał z kontrakt z Riley'em Salmon'em. Powodów oficjalnie nie ujawniono. W pierwszej rundzie play-off los skojarzył częstochowian z zespołem Resovii Rzeszów. Można było się obawiać tych meczów, jednak nasi zawodnicy szybko rozprawili się z rzeszowianami w trzech meczach i spokojnie mogli przystąpić do gry w finale Pucharu Polski w Kielcach. W ćwierćfinale PP AZS ponownie pokonał Resovię Rzeszów, jednak już w półfinale tak "kolorowo" nie było i przegrał dość pechowo 3:2 prowadząc w końcówce tie-break'a czterema punktami. Ta porażka dość mocno podłamała zespół, który nie podniósł się już do końca sezonu. Mimo że w półfinale play-off wcale nie ustępował Skrze Bełchatów, to jednak przegrał rywalizację w trzech bardzo zaciętych meczach. Po tych porażkach podziękowano za współpracę trenerowi Arie Brokkingowi, a funkcję pierwszego trenera powierzono Radkowi Panasowi. Mecz o brązowy medal to już powtórka z poprzedniego sezonu. Akademicy z Olsztyna wygrali trzy mecze na cztery i wywaliczyli brąz, a częstochowianie po raz kolejny muszą się obejść "smakiem" i czekać na lepsze wyniki do przyszłego sezonu.

Drużyna częstochowskiego AZSu do sezonu 2007/2008 przystąpiła praktycznie w niezmienionym składzie. Pierwszym trenerem został były zawodnik AZSu Radosław Panas. Już w pierwszej części sezonu częstochowianie, którzy nie byli stawiani w gronie faworytów rozgrywek PLS spisywali się nadspodziewanie dobrze. Fantastycznie spisywała się cała drużyna. Pierwszą dużą niespodziankę częstochowianie sprawili w Poznaniu, gdzie po zwycięstwie 3:1 nad Jastrzębskim Węglem zdobyli Puchar Polski i zgarnęli prawie wszystkie nagrody indywidualne. W półfinale rozgrywek PLS akademicy ponownie zmierzyli się z Jastrzębiem po pięciomeczowej rywalizacji podopieczni trenera Panasa ponownie byli lepsi od przeciwnika i sensacyjnie awansowali do finału rozgrywek. Po dwóch gładkich porażkach w Bełchatowie, w trzecim meczu akademicy zagrali dobre spotkanie ale ostatecznie przegrali po raz trzeci i tym samym zdobyli srebrne medale mistrzostw Polski. Częstochowianie równie dobrze radzili sobie w europejskich puchar, gdzie byli o krok od awansu do Final Four Pucharu CEV eliminując m.in. wielką Iskrę Odincowo.

Po niezwykle udanym sezonie 2007/2008 w kolejny akademicy przystąpili do rozgrywek w zupełnie odmienionym składzie. Ze "srebrnej szóstki" Radosława Panasa pozostał tylko Piotr Nowakowski. Do Resovii Rzeszów odeszli Wika, Woicki i kapitan zespołu Gierczyński. Kierunek turecki obrał atakujący Brook Billings, a Robert Szczerbaniuk wrócił do Kędzierzyna-Koźla. W klubie nie było środków finansowych na zawodników z głośnymi nazwiskami, dlatego po raz kolejny do kadry zespołu dołączyli młodzi zawodnicy tj. Zbigniew Bartman, Fabian Drzyzga, Paweł Zatorski czy Dawid Gunia. Filarem drużyny miał być sprowadzony z ligi włoskiej Bułgar Smilen Mlyakow. Młoda drużyny z Częstochowy z rozgrywkach krajowych radziła sobie przyzwoicie. Natomiast była prawdziwą rewelacją w elitarnych rozgrywkach Ligi Mistrzów. Skazani na pożarcie młodzi częstochowianie najpierw wyszli z grupy, by potem sprawić sensację. Gracze Radka Panasa wyeliminowali mistrza Włoch Coprę Piacenzę. W walce o Final Four przyszło im się zmierzyć z kolejnym włoskim gigantem Trentino Volley. Kolejnej sensacji nie udało się sprawić, ale i tak po sezonie to właśnie AZS Częstochowa został nazwany największym zaskoczeniem rozgrywek LM. W rozgrywkach PlusLigi akademicy ulegli w ćwierćfinale Resovii Rzeszów. W walce o piąte miejsce wygrali kolejno z AZS Warszawa i AZS Olsztyn. Piąte miejsce w rozgrywkach dało częstochowianom po raz kolejny prawo do gry w europejskich pucharach w przyszłym sezonie.

Tabela po fazie zasadniczej
1. Unia Leszno 14 31 +267
2. Caelum Stal Gorzów 14 28 +116
3. Unibax Toruń 14 19 +11
4. Betard WTS Wrocław 14 17 -23
5. Falubaz Zielona Góra 14 17 +21
6. Tauron Azoty Tarnów 14 12 -110
7. Polonia Bydgoszcz 14 8 -115
8. Włókniarz Częstochowa 14 6 -167
Tabela końcowa
1. PGE Skra Bełchatów
2. Jastrzębski Węgiel
3. Asseco Resovia
4. ZAKSA K-Koźle
5. Domex Tytan AZS
6. Delecta Bydgoszcz
7. AZS UWM Olsztyn
8. Pamapol Wieluń
9. Jadar Radom
10. Poltechnika AZS
Copyright 2005-2010 by ckmazs.com          All Rights Reserved          Created by Roti